Nowa praca, nowe doświadczenia, nowe życie!

Kilka lat temu, gdy rynek pracy w Polsce nie ułatwiał znalezienie młodym osobom pracy z przyzwoitym wynagrodzeniem, długo szukałam swojego miejsca na ziemi. Oprócz rodzinnego miasta mieszkałam w dwóch innych. Niestety rzeczywistość szybko okazywała się inna, niż zapewniali mnie rekruterzy. Jednak z wyjazdem za granicę zwlekałam – słabo znałam angielski, a niemiecki niewiele lepiej. Natknęłam się jednak na ogłoszenia o pracę jako opiekun starszej osoby w Niemczech i w końcu postanowiłam spróbować!

Wyjazd jako opiekunka była szansą na naukę języka obcego!

W ofertach były różne oczekiwania względem znajomości języka niemieckiego. Im wyższy poziom, tym większa pensja, ale oczywiście i większe wymagania. Dlatego postanowiłam, że najpierw zadeklaruję podstawową znajomość tego języka. Decyzja okazała się słuszna, nie miałam żadnych problemów ze zrozumieniem podopiecznej, ani tym bardziej jej dzieci, czyli prawnych opiekunów. Staruszka okazała się być najmilszą moją podopieczną, była też w niezłej kondycji fizycznej. Może właśnie dlatego zdecydowałam się na kolejne kontrakty.

Mój niemiecki po trzech miesiącach też był znacznie lepszy – wiele sobie przypomniałam, nauczyłam się też nowego, bardzo praktycznego słownictwa. Dlatego w kolejnym zleceniu zadeklarowałam język komunikatywny, a jeszcze w kolejnym dobry. Tym samym w rok, podczas kilku kontraktów, podniosłam moją znajomość języka z A2 do B2!

Inny kraj, inni ludzie – zapragnęłam zmian w swoim życiu!

Co prawda na kontraktach byłam zobowiązana niemal cały czas siedzieć w domu z seniorem, którym się opiekowałam. Ale nie byłabym sobą, gdybym po końcu każdej umowy nie zwiedziła okolicy, zanim wrócę do domu. Zwiedziłam Berlin, Hamburg (gdzie odwiedziłam koleżankę z liceum), Frankfurt nad Menem i Monachium. Tak bardzo spodobało mi się życie w tym kraju, że postanowiłam spróbować w nim zamieszkać. Zastanawiałam się między Berlinem, który jest bliżej Polski i gdzie jest taniej a Hamburgiem, gdzie są wyższe pensje, tanie połączenie lotnicze do mojego rodzinnego miasta oraz gdzie mieszka życzliwa mi dusza.

Od opiekuna do szkoleniowca, czyli jak znaleźć dobrą pracę za granicą?

Najpierw pracowałam jako kelnerka-barmanka w sieciowej kawiarni, w tym czasie uczęszczałam na intensywny kurs języka niemieckiego – dzięki niemu w trzy miesiące osiągnęłam poziom C1, a certyfikat, który to potwierdzał, był moją przepustką do nowej, całkiem dobrze płatnej pracy. Zatrudniłam się w niemieckim banku jako szeregowy pracownik operacyjny. Tam namawiali mnie do kursu języka angielskiego, który po dwóch latach umożliwił mi awans. Przełożeni dostrzegli moje zdolności interpersonalne i od tego czasu pracuje w dziale HR.

Nowe otoczenie sprawiło, że nabrałam wiatru w żagle! Języków mogłam się uczyć w Polsce, jednak brakowało mi motywacji. Widocznie potrzebowałam zmiany!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *